Zegar tyka… czy na pewno mój?
Życie po 20 wcale nie jest takie łatwe jak się nam wcześniej wydawało będąc nastolatkiem.
Pogadajmy...
Będąc nastolatkami, często wyobrażamy sobie dorosłość jako coś prostego. Wydaje nam się, że po dwudziestce wszystko samo się ułoży - praca, miłość, stabilizacja. Rzeczywistość jednak szybko weryfikuje te marzenia. Okazuje się, że dorosłe życie to nie gotowy scenariusz, a raczej ciąg decyzji, wątpliwości i prób odnalezienia własnej drogi. Jesteśmy uczeni, że nasze życie po skończonej szkole średniej ma wyglądać mniej więcej tak : idziesz na studia, poznajesz faceta, zaręczysz się po skończonych studiach bierzesz ślub i zakładasz rodzinę. W międzyczasie budujesz dom. Pytanie nasuwa się czy aby na pewno ta droga jest pisana każdemu ?
Media społecznościowe i nieustanne porównywanie się...
Spoglądamy w media społecznościowe i tam często napotykamy zdjęcia znajomych. Jedni się zaręczają, drudzy spodziewają się dziecka a jeszcze inni kupują pierwsze mieszkanie. Sama widzę jak inni z mojej szkoły średniej mają już po trójce dzieci, jak układa im się życie. Miło jest im kibicować, lecz czasem człowiek czuje się od nich gorszy patrząc na siebie. Kiedy znajdujemy partnera i jesteśmy z nim dłużej niż rok albo obchodzimy właśnie kolejną już rocznicę ślubu, często na spotkaniach rodzinnych padają różne pytania w naszą stronę. Kiedy zaręczyny? Kiedy dzieci? Czy coś planujemy dalej robić wspólnie ze swoim życiem?
Dość niezręcznie co? Bardzo interesują się naszymi planami i życiem. Wtedy często zaczynamy wątpić w to czy nasze życie wygląda dobrze.
Presja rodziny oraz otoczenia...
Schemat i presja społeczna wywierana na młodych ludzi jest straszna. Sama się z nią spotykam na co dzień. Mam 25 lat, nie mam dzieci, męża nie jestem nawet zaręczona, nie mam domu, własnego mieszkania. Za to kolekcjonuję wspomnienia, podróżuje i żyje po swojemu. Czy otoczenie to komentuje? Czy im to przeszkadza? Jest to straszne, że jeśli nie wpasowujesz się w tłum jesteś oceniana. Często słyszę, że mam już swoje lata, że ktoś tam w moim wieku był już po ślubie i starali się o dziecko. Jeśli nie wpisujesz się w utarty latami schemat, bardzo łatwo stajesz się obiektem porównań i ocen. Często nie jest mi miło tego słuchać.
Dobrze, rozumiem na każdego przyjdzie odpowiedni czas i pora. Dajcie nam żyć po swojemu.
Dziedzictwo poprzednich pokoleń...
Nasi rodzice żyli tylko i wyłącznie według sztywnego schematu. Były inne czasy, mniej możliwości, bieda. Typowe teksty - co ludzie powiedzą, że jesteś stara panna? Nikt Cię nie chce? Co z Tobą nie tak? Coraz więcej ludzi odkłada dziś zaangażowanie na później. Niestety wiele osób uważa, że jeśli nie wybierasz tej ścieżki to wybierasz łatwiejsze życie oraz prostszą drogę. Niestety nie! Też mamy lęki, nie do końca też jest tak, że tego nie chcemy - rodziny. Czasem nie jest to jeszcze dla nas czas bądź nie mamy możliwości by ją zakładać. Tylko rola społeczeństwa wtedy uważa, że ma prawo nas krytykować i oceniać. A czy ktoś kiedyś pomyślał o tym jak bardzo trudną decyzją jest wybór partnera na całe życie? Bądź zastanawiał się przed zakładaniem rodziny czy zapewni odpowiedni byt dziecku? By nic mu nie brakowało? Trzeba być tego w pełni świadomym.
Własne przemyślenia...
Sens życia nie polega na dotrzymywaniu innym kroku. Tylko na tym by kiedyś w obliczu śmierci móc zrobić sobie rachunek sumienia ze swojego życia i móc wyznać, że to co przeżyłam było moje, po mojemu nie cudze, nie schematyczne. A czas dla wszystkich jest inny. Nie każdy ma takie same priorytety i te same potrzeby. Jesteśmy osobnymi jednostkami. A za nas nikt życia nie przeżyje. Nie ma idealnej recepty.
Dylemat pomiędzy wolnością a myślą o przyszłości...
Często podróżuję, forma podróży z małym dzieckiem mnie przeraża. Myślę, że kiedy by się ono pojawiło musiałabym zrezygnować i poświęcić swoje życie dla tego stworzenia. A co jeśli ja nie chcę ? A co jeżeli nie podołam i nie jestem do tego stworzona? Co jeśli chcę żyć po swojemu? Zwiedzać bo to daje mi największą frajdę? A z drugiej strony lubię dzieci, chciałabym kiedyś tez sama je mieć. Tylko kiedy? Skoro czuję, że jeszcze tyle rzeczy do zobaczenia jest przeze mnie? Czy brak gotowości to egoizm, czy uczciwość wobec siebie? To ważne decyzje życiowe, nie ma już później odwrotu.
Mężczyźni mają lepiej...
Powiedzcie mi, bo sama nigdy się z tym nie spotkałam. Czy mężczyźni w gronie własnych rodzin, samotni bądź w związkach są katowani takimi pytaniami i rozmowami? Miewam wrażenie, że tylko my kobiety dostajemy po głowie w tym temacie. Im zegar biologiczny nie bije... Mało tego czym mężczyzna starszy tym często jest to na plus. Bardziej jest dojrzalszy.
Refleksja...
Pamiętaj, nie musisz dziś wiedzieć, jakie będzie Twoje życie za 10 lat, żeby mieć prawo dobrze przeżywać to, które masz teraz.

Komentarze
Prześlij komentarz